Hartowanie

Po zahartowaniu jej otrzymywało się bardzo twardą, a jednocześnie bardzo kruchą stal. Rozbijano następnie tę twardą płytę na drobne kawałki. Następowała teraz ich staranna selekcja. W miejscach pęknięć widać było grubość ziarna. Wybrane starannie kawałki układało się na miękkiej płycie. Pakiet ten owijało się papierem i okładało się gliną. Całość wędrowała teraz do paleniska i po nagrzaniu się jej była zgrzewana poprzez intensywne skuwanie. Otrzymana w ten sposób płyta była z jednej strony miękka, a z drugiej twarda. Teraz można było przystąpić do operacji uzyskania damatsu skuwanego. Płytę kolejno dzielono na dwie połowy, zgrzewano i rozkuwano do poprzednich rozmiarów powtarzając tę operację np. 20 razy uzyskiwało się płytę składającą się z milionów mikronowej grubości warstewek na przemian miękkiego żelaza i twardej stali. W czasie opisywanego wyżej procesu można było przecięte połowy płyty układać w różny sposób, co w efekcie dawało na wypolerowanej głowni różnego kształtu słoje. Efekt ten jest jedną z piękniejszych cech mieczy japońskich. Z tak przygotowanego materiału można było już wykuć głownie sztyletowe. Miecz potrzebował bardziej skomplikowanych konstrukcji. Jest ich kilka jeden z prostszych sposobów polegał na owinięciu damatsem miękkiego żelaznego rdzenia. Wprowadzenie właśnie tego miękkiego rdzenia zdecydowało o sukcesie mistrzów japońskich. Dzięki niemu właśnie nie tracąc nic ze swej twardości były jednocześnie niełamliwe. Odkrycie to przypisywane jest Amakuniemu pierwszemu ze znanych nam z nazwiska mieczników japońskich.
Istnieją bardziej wyrafinowane metody konstruowania głowni mieczowych. Wymagały one wręcz niebywałego kunsztu. Procje przeznaczone na poszczególne części głowni łączono w różnych proporcjach żelaza i stali, każdą z nich przecinano i zgrzewano niejednakową ilość razy np. 5-6 razy dla rdzenia, 10 razy dla średnio twardego trzonu i 15-20 razy dla twardego ostrza. Miecz składający się niekiedy z kilku różnych gatunkowo stali jest wręcz szczytem rękodzielnictwa w skali światowej. Wykutą i to bardzo precyzyjnie głownię okładano gliną, następnie ostro ściętym bambusem odsłaniano samo ostrze. Teraz następował najistotniejszy i najniebezpieczniejszy moment dla miecznika i jego dzieła – hartowanie. W zaciemnionej do tej operacji kuźni mógł się znaleźć obok mistrza jedynie jego następca. Sposób hartowania mający kapitalne znaczenie dla jakości miecza był najbardziej strzeżoną tajemnicą. Był to zarazem finał ciężkiej i długiej (około 60 dni) pracy.